W Pewnym Sensie

Vipassana: 10 dni wglądu

Powódź myśli i próby jej opanowania mogą być na początku bardzo interesującym spektaklem. W końcu właśnie po to ludzie zazwyczaj zabierają się za medytację i tego oczekują. Bardzo szybko jednak ujawnia się prawdziwie ciężki przeciwnik w tym zadaniu – czas. Zakładam, że w okolicach piątej-dziesiątej minuty siedzenia z zamkniętymi oczami w jednej pozycji i totalnej ciszy u osób początkujących pojawiają się pierwsze oznaki znużenia. Podczas medytacji czasu nie ma jak sprawdzić, nie ma żadnych punktów odniesienia, tkwi się w totalnej pustce, w której owe znużenie pęcznieje w zastraszającym tempie. Bardzo szybko zaczyna się wydawać, że minęło już bardzo dużo czasu, że to wręcz niemożliwe, aby założona godzina medytacji nie zbliżała się właśnie do końca, ale nic się nie kończy. Najprawdopodobniej, kiedy zaczynają pojawiać się takie myśli, nie minęła nawet połowa. Nuda przytłacza coraz bardziej, a na domiar złego dołączają się do niej odczucia fizycznego dyskomfortu. Coś zaczyna swędzieć, coś zaczyna drętwieć, boleć, mrowić. W dłoniach pojawiają się dziwne fantomowe odczucia wskazujące na ułożenie palców w zupełnie innych pozycjach niż to się pamięta, co niesamowicie korci do sprawdzenia tego chociaż najlżejszym ich ruchem. Ale nie można tego zrobić. Nawet najwygodniejsza pozycja po takim czasie w bezruchu staje się strasznie przykra, ale dopóki nie jest to naprawdę niepokojący ból, czy totalne odrętwienie dopóty powinno się znaleźć w sobie tyle siły i akceptacji, aby to wytrzymać bez drgnięcia.

Rozumiem to jako pewną metaforę życia, gdzie wydarzają się najróżniejsze rzeczy przyjemne i bolesne. Mamy bardzo ograniczone pole manewru, jeżeli chodzi o wybór tych doświadczeń. Bardzo ważne więc jest, aby w momencie doznawania cierpienia być w stanie znaleźć w sobie spokój ducha, akceptację i uważność, które pozwolą najpierw na adekwatną ocenę tego, czy możemy w ogóle coś z tym zrobić. Jeśli nie, potrzeba siły, aby to godnie znieść w oczekiwaniu na zmianę okoliczności. Jeśli tak, to potrzeba zaangażowania, aby podjąć odpowiednie kroki i nie zboczyć z obranej ścieżki, co może być równie trudne. Z drugiej strony ten sam spokój jest również potrzebny w sytuacjach przyjemnych, aby nie dać się sobie pochłonąć doznaniom, które nigdy nie mogą trwać wiecznie. Rozwijająca się bezrefleksyjna zależność od przyjemności grozi załamaniem się i utratą stabilności, kiedy ich zabraknie. Medytacja pozwala doświadczać tych wyzwań w kontrolowanych warunkach, jednocześnie zapewniając wyjątkową klarowność w perspektywie na własne procesy umysłowe, które wtedy zachodzą. Tym samym rośnie uważność i świadomość siebie, które można wykorzystać w innych sytuacjach.

Nie mniej jest to ciężki trening i kiedy po przemęczonej godzinie, która raczej była odczuwana jak pięć godzin, w końcu słychać gong i można otworzyć oczy, świat wlewa się w nie z niezwykłą intensywnością, a każdy ruch niesie rozkosz niczym masaż. Potem rozbrzmiewa komunikat, że mamy pięć minut na rozruszanie się i zacznie się kolejna godzina medytacji. Jako że nie ma już obowiązku uczestniczyć w niej na głównej sali, szybciutko, w popłochu uciekam do swojego pokoju. Niestety tutaj czas nie leci dużo szybciej. W czasie przeznaczonym na medytację na dwór wyjść nie mogę, więc siedzę na łóżku i tępo patrzę się w pustą ścianę zastanawiając się, w co ja się właściwie wpakowałem. Jest godzina 9 rano pierwszego dnia dziesięciodniowego kursu. Zegar na ścianie robi tik-tak. Na szczęście mam przed sobą jeszcze poranną toaletę, którą staram się delektować bez najmniejszego pośpiechu. Na szafie znajduję ulotkę zwięźle opisującą kurs, którą czytam od deski do deski po raz pierwszy z wielu, wielu kolejnych. Wyczytuję tam, że Vipassana oznacza „widzieć rzeczy takimi, jakimi są naprawdę, a nie takimi, jakimi wydają się być” i poprzez jej praktykę możemy przeniknąć świat pozorów i zrozumieć prawdziwą naturę rzeczywistości dzięki jej bezpośredniemu doznaniu w pełni uważności. Ma to być panaceum dla wszystkich ludzkich cierpień.

<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26


Opublikowano

w

przez