3. Ośrodek
Przed dalszym zagłębianiem się w subiektywne odczucia spróbuję jeszcze zwięźle i konkretnie opisać konstrukcję kursu, aby nic się nie pogubiło i wizja była jasna. Polskie Centrum Vipassany znajduje się gdzieś w okolicy Łodzi w lesie i już samo w sobie robi wrażenie. Przede wszystkim jest ono wybudowane od zera właśnie w celu medytacji, a więc jego konstrukcja jest ściśle dopasowana do wymogów kursu. To ewenement na skalę europejską, gdzie wszystkie pozostałe centra znajdują się w dużo mniejszych budynkach zaadaptowanych. Na pewno z miejsca zaintrygowało mnie źródło finansowania tak dużego przedsięwzięcia. Nie drążyłem tego zbyt mocno i pozostało mi zaakceptować wersję o utrzymywaniu się z dobrowolnych datków. Jako że organizacja Vipassany ma zasięg globalny i ogrom ludzi jest weń zaangażowanych, to być może jest to możliwe.
Centrum jako nowe budownictwo cieszy się wysokim standardem. Wszystko jest schludne, dobrze zorganizowane i działa bez zarzutu. Jest też absolutnie pozbawione wystroju. Na całym obszarze ośrodka nie znajdziemy nic poza białymi ścianami i przedmiotami użytkowymi. Ma to na celu ograniczenie dystrakcji, które mogłyby nas odciągać od przeżyć wewnętrznych.
Od frontu wita nas pierwszy duży budynek, gdzie znajdują się kuchnie, jadalnie oraz kwatery organizatorów (chyba). Tam wszyscy przybyli na kurs udają się w pierwszej kolejności. Od razu następuje też rozdzielenie płci. Mężczyźni zajmują lewą część budynku, kobiety idą na prawo i od tej pory aż do końca kursu pozostajemy rozdzieleni okupując bliźniacze pomieszczenia po przeciwległych stronach centrum. Ma to oczywiście służyć zminimalizowaniu dystrakcji związanej z atrakcją ku płci przeciwnej. W pomieszczeniu, które będzie nam później służyć za jadalnię, wita nas opiekun techniczny grupy męskiej i wyjaśnia pokrótce, co nas czeka i jakich zasad będziemy musieli przestrzegać w czasie trwania kursu. Najważniejszą jest złote milczenie, które opisałem już wcześniej, a które oficjalnie zacznie się po gongu kończącym ów wprowadzenie. Zdajemy nasze telefony komórkowe do depozytu, podpisujemy deklaracje zgody na udział w kursie, dostajemy rozpiski z planem dnia, klucze do pokojów, następuje jeszcze krótka sesja pytań i odpowiedzi, po czym rozbrzmiewa gong i już w zupełnej ciszy wychodzimy z drugiej strony budynku.
<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>
