W Pewnym Sensie

OPOWIEŚĆ O FACECIE IDĄCYM PRZEZ LAS

            W końcu skończył się cholerny las i szlak doprowadził mnie do jakiegoś schroniska w remoncie. Obok niego była mała polana z wiatami i miejscem na ognisko i stwierdziłem, że już nie mam siły szukać dalej i po prostu rozbiję się gdzieś między stolikami. Tym bardziej, że było już w zasadzie zupełnie ciemno. Nic z tego. Tylko zacząłem się rozglądać, a z rozebranego budynku wyszedł jakiś wąsacz i mnie przegonił. Już mi było na tyle wszystko jedno, że nawet mnie to jakoś nie zabolało. Zaczynał się teren jakiejś mini wioseczki i przynajmniej nie miałem poczucia totalnego zagubienia. Minąłem jakiś uroczy kościółek, a zaraz za nim rozciągało się małe gospodarstwo z przylegającą piękną łąką. Zapukałem do jednych drzwi, drugich, trzecich, aż w końcu z okna wychyliła się mała buźka młodej dziewczyny, która następnie przywołała dużą buzię starej babuli, która już pozwoliła bez problemu rozbić się na jej trawniku.

            Rychło w czas! Już ledwo się na nogach trzymałem i było na tyle ciemno, że ciężko by mi było nawet rozpoznawać odpowiednią drogę. Kiedy odpuścił mi stres, na pierwszy plan ze zdwojoną siłą wrócił ból głowy rozsadzający mi czaszkę z taką mocą, że przez chwilę złapały mnie mdłości. Czym prędzej rozłożyłem swój namiot, co było o tyle uciążliwe, że rozkładałem go pierwszy raz w życiu (jakiś superlekki namiot pożyczony od mamy) i zorientowanie się w kolejnych krokach wymagało chwili namysłu, który w tym stanie ciała i ducha był szczególnie ciężki do utrzymania. No ale udało się. Na sam koniec wykonałem jeszcze telefon do Dziubka, zameldowałem swój sukces i bezpieczne położenie, po czym zawinąłem się w śpiwór i znieruchomiałem do reszty, aby już nie narażać mojego mózgu na najlżejszą wibrację. Nawet przez myśl mi nie przeszło, aby zapisywać coś w swoim dzienniku albo nastawiać się na ciekawe sny.

<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36


Opublikowano

w

przez