Na wspomnianym już rozwidleniu czekała mnie jeszcze jedna śmiesznostka. Moją uwagę przykuły światła poruszające się gdzieś daleko w lesie. Przesuwały się między drzewami, ale miały na tyle nietypową charakterystykę, że ciężko mi było przypisać je jednoznacznie do jakiegoś konkretnego źródła. Wyglądało to jak naprawdę długi pas świetlny przelewający się pod elastycznymi kątami. Może UFO? Zagapiony sterczałem tak dłuższą chwilę, aż nagle światło zbliżyło się znacznie i zza drzew z głośnym warkotem wyjechało jednak najzwyklejsze auto terenowe, tyle że ciągnąc przyczepę zaopatrzoną w reflektor świecący do tyłu, stąd miałem wrażenie ciągnącej się świetlnej gąsienicy. Spłoszony uskoczyłem trochę do tyłu i znieruchomiałem, kiedy pojazd przejeżdżał obok mnie. Potem trochę rozbawiony, a trochę zawstydzony zdałem sobie sprawę, że moim udziałem stała się charakterystyczna dla horrorów scena, w której jakaś dziwna postać wyrasta znikąd przed maską jadącego w mroku samochodu. Mam nadzieję, że kierowca nie przestraszył się zgrzybionego Tymka umykającego na pole w ciemności nocy.
Na tym moja eskapada się zakończyła i kiedy już byłem pewny, że samochód wjechał na teren schroniska i nie spotkam jego kierowcy, pomknąłem do swojego namiotu. Przyjemnie rozgrzany swoimi przygodami tak kolorowo wieńczącymi mój wyjazd rozpakowałem się z całej wyprawowej zbroi i nagutki ległem na swoim posłaniu. Namiot wydał mi się cudownie bezpieczny, że aż westchnąłem z uznaniem nad cywilizacyjnym postępem ludzkości, który pozwolił mi w takim komforcie spędzać czas na górskim zboczu. Ze zdobyczy techniki moja uwaga przekierowała się na cudowną biologiczną machinerię, którą stanowiło moje ciało. To ono w pierwszej kolejności jest odpowiedzialne za poruszanie się w świecie i doskonale się przez ten tydzień w tym zadaniu sprawdziło. Bacznie badając swoje stopy i dłonie kontemplowałem ich nieskończoną złożoność i precyzję do stopnia, w którym miałem poczucie obcowania z jakimiś narzędziami wykutymi przez boskie istoty. W pewnym sensie tak właśnie jest.

KONIEC
