W Pewnym Sensie

OPOWIEŚĆ O FACECIE IDĄCYM PRZEZ LAS

Oczywiście po paru kolejnych krokach w stronę mojego leśnego duszka ten powiększył się już na tyle, że jasnym stało się, że to po prostu przejście przez ograniczoną ścianę lasu na kolejną otwartą przestrzeń. Za to same drzewa nabrały ciężaru pnąc się swoim mrocznym masywem coraz wyżej w polu mojego widzenia, jakby nachylając się ku mnie. W końcu objęły mnie swoimi gałęziami zanurzając w jeszcze wilgotniejszej i cichszej ciemni. Zadzierając głowę już tylko strzępy granatowego nieba przedzierały się przez nachodzących na siebie konary tworzące w ten sposób pajęczynowaty wzorzec.

Po przejściu na drugą stronę znalazłem się na wąskiej arenie otoczonej zewsząd lasem, pośrodku której ścieżka zakręcała w dół. Postałem tu jeszcze chwilę, ale zdecydowałem już dalej nie iść. Lęk przed metafizycznymi bytami ustąpił strachowi przed już zupełnie fizycznym zgubieniem się w ciemnym lesie i natknięciem na dzikie stwory. Na podkreślenie tych obaw usłyszałem dźwięk – może urojony – jakiegoś cielska przedzierającego się przez listowie i spłoszony szybko potiptopkowałem za siebie w kierunku schroniska.

Kiedy dotarłem do rozwidlenia dróg, oczekiwał na mnie jeszcze jeden kierunek eksploracji wiodący na rozległe halne łąki, gdzie wcześniej tego dnia poszukiwałem grzybów. Było tu zdecydowanie mniej przytłaczająco, bo pochłaniające ściany lasu oddaliły się na bezpieczną odległość w każdym kierunku i tylko pojedyncze drzewa wznosiły się gdzieniegdzie. Ich samotność nie odbierała im jednak ani trochę majestatu. Wręcz przeciwnie. Krocząc po zamglonych łąkach, wielkie czarne cielska mogłyby równie dobrze być prastarymi olbrzymami pogrążonymi w wiekuistym śnie. Przemykałem między nimi ostrożnie, jednocześnie chłonąc niesamowitość sytuacji i starając się nie zakłócać nabożnego spokoju otoczenia.

Wędrówka znowu zakończyła się na naturalnej barierze poczucia “jestem już za daleko” wzmocnionego uchwyconym dźwiękiem przemykającego gdzieś zwierza. Podziękowałem mu w duchu za możliwość zwiedzenia jego królestwa i z szacunkiem wycofałem się w górę ścieżki.

<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36


Opublikowano

w

przez