W Pewnym Sensie

OPOWIEŚĆ O FACECIE IDĄCYM PRZEZ LAS

Kiedy ciało znieruchomiało i wszystko ucichło mogłem z większą wyrazistością zarejestrować przyjemne wibracje i mrowienie przechodzące powolnymi, szerokimi falami przez całe moje jestestwo. Z czasem dało się zauważyć, że fale zawijają się w różne kształty i formy, których masa zakotwiczyła moją przestrzeń w solidnym, ale plastycznym podłożu. Wibracje objęły swym zasięgiem także narządy zmysłów. Pod powiekami delikatne, wielobarwne szumy rozlewały się plamiście, aby zaraz znowu zbiegać się w bardziej skoncentrowane wiązki o geometrycznych wzorach. Wieloramienne konstrukcje wnikały w siebie nawzajem, przeplatały, transformowały nieprzerwanie ukazując kolejne, misterne detale. Żywa sieć buzujących energią połączeń gąbczących się w dynamicznym układzie bez wyraźnych granic.

W następnej kolejności moja uwaga zwróciła się na obserwację podobnego zjawiska w obrębie słuchu. Tutaj śnieżący w różnych częstotliwościach szum podążając jakąś skomplikowaną rytmiką co i rusz wzbijał się w rozmaite kliknięcia, piknięcia i bzyczenia niczym pulpit sterujący kosmicznym krążownikiem. Wsłuchując się w tę eksperymentalną kompozycję nagle doznałem olśnienia – to jest język grzybów!

Jak na zawołanie zatopiłem się w poczucie żywej góry, na szczycie której spoczywałem. Nieskończenie skomplikowana sieć biologicznych połączeń splątanych we wzajemnym oddziaływaniu. Mokra gleba obfita w minerały i odżywcze próchno odkładające się w niej przez miliony lat kolejnych cyklów. Karmiąca silne korzenie wielkich drzew i miękkie korzonki gęstych traw. Dająca schronienie armii opancerzonych insektów, obłych pierścienic, ślepych robaków wijących się w jej głębokich ciemnościach. Idealne medium dla nitkowatej grzybni oplatającej jej spulchnioną różnorodność rozlegającą się tuż pod powierzchnią. Niczym neuronalna sieć ludzkiego mózgu, tak i ona komunikuje się między własnymi rejonami przekazując informację o kierunkach rozrostu najbardziej nabrzmiałych organiczną treścią. Czerpane z niej soki zasilają produkcję owocników zdolnych przebić się nad powierzchnię na długich, wrzecionowatych nogach, rozpostrzeć najeżone zarodnikami kapelusze i wysłać swój materiał genetyczny wraz z chłodnym wiatrem w kolejne zakątki wielkiego, starożytnego lasu.

<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36


Opublikowano

w

przez