W Pewnym Sensie

Gangozum Epilogum 

Kiedy w końcu udało się dobrnąć do końca próby, padaliśmy z wykończenia. Dało się wyczuć brak entuzjazmu i czarne myśli, ale o 3 w nocy lepiej było zachować je dla siebie. Kolejnego ranka budzę się wcześniej i w końcu w pełni skupienia odpalam nowe wersje utworów od początku do końca. Brzmią jak garażowy black metal. Dźwięki szamańskiego bębna w ostatnim kawałku zostały nasycone do stopnia, w którym brzmią jak walenie młotkiem o blaszany garaż. “Ocalenie” nie przynosi już zamierzonej ulgi, ale wprowadza w lękowy dysonans. Jak po odsłuchu całej płyty puszczam inne rapowe kawałki, to mam poczucie, jakbym wynurzył się z wody. Tak nie może być, w takim stanie nie mogę puścić tej płyty. W takim stanie boję się nawet wyjść z tymi instrumentalami na scenę. Szybko naradzam się z gangusami, zbieramy uwagi. Osa pisze, że ma 40 stopni gorączki. Wypieram to ze świadomości. 

Piszę do Bohuna długą litanię z prośbą o poprawki. Jestem jednocześnie zdenerwowany i zawstydzony, bo nie rozumiem, co się stało. Wiem, że facet gra w wyższej lidze obróbki dźwięku i robi nam mega przysługę odwalając masę roboty w dwa dni za symboliczną butlę łychy, więc nie chcę być upierdliwy, ale nie jestem też w stanie słuchać jego miksu z przyjemnością. Potem dostaję wiadomość zwrotną podszytą irytacją, w której czytam o fundamentalnych brakach w sound designie i aranżu na moich produkcjach i coś w stylu “z piasku bicza nie ukręcisz”, ale że jeszcze pogrzebie. Co poradzę, dopiero zaczynam z tą muzą.

Idę na nockę do pracy w grobowym nastroju, pogodzony z tym, że materiał nie zostanie wydany przed koncertem. Jest 22, dochodzą wersje po kolejnych poprawkach – są idealne. Nie wiem, jak to możliwe, ale wstępuje we mnie nowa energia i do 3 siedzę na łączach z WooCashem wprowadzając kosmetyczne zmiany, aby płyta była gotowa do wydania dnia kolejnego. Zasypiam oszołomiony. Sprzątaczka budzi mnie o 6, ale z ekscytacji nawet nie czuję zmęczenia. Jestem w domu o 9, pakuję się i o 13 udaje mi się wrzucić materiał na YT. Wielki sukces! Zaraz potem okazuje się, że Julek i Osa, czyli połowa składu, mają covid i nie jadą na festiwal. Do koncertu zostało 10 godzin. 

Pustka. 

<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>

Strony: 1 2 3 4 5 6


Opublikowano

w

,

przez

Tagi: