Konsekwencje treningu świadomego śnienia mogą jednak sięgać daleko dalej, ale wkraczamy tu już w sferę metafizyki (na następujące refleksje nakierował mnie film „Waking life”, który gorąco polecam wszystkim zainteresowanym tematyką śnienia i kreatywnej duchowości). Osobiście wierzę, że świadomość człowieka nie kończy się na nim, a wykracza daleko poza niego. Jestem zwolennikiem poglądu, że świadomość nie jest produktem umysłu, ale umysł jest produktem skupionej świadomości, która w najogólniejszej perspektywie jest podstawową właściwością całego wszechświata.
Wierzę w coś, co roboczo można nazwać świado-czaso-przestrzenią, na której rozłożona jest energia i materia organizująca się w wyższe formy za sprawą praw fizyki, ale także praw świadomości. W tej perspektywie sen nie jest już tylko ciekawym zjawiskiem psychologicznym, ale portalem do realnej warstwy rzeczywistości stanowiącej przestrzeń symbolicznej informacji zebranej przez cały wszechświat od momentu jego narodzin. Oczywiście to, z czym mamy do czynienia w snach, najczęściej faktycznie jest bezpośrednio związane z naszym osobistym doświadczeniem, a to dlatego, że nasz umysł, w którym zawiera się nasze „Ja” stanowi szczytowy produkt naszej świadomości i zarazem bazę, z której możemy dopiero schodzić w głąb. Dlatego potencjalny obszar informacji rozproszonej, pochodzącej z odrębnych bytów, musi znajdować się za wieloma warstwami informacji dotyczącej nas samych i zapewne tylko śniący o bardzo wysokim poziomie doświadczenia są w stanie tam dosięgnąć.
To odległa perspektywa, ale przestaje być zupełnie nierealna, kiedy zinterpretuje się według niej zjawisko śmierci. Moment w którym zostajemy wykreśleni z kontinuum czasu i przestrzeni, wcale nie musi być końcem poczucia własnego „Ja” skoro wyrasta ono ze świadomości, będącej stale obecną właściwością wszechświata. Istnieje wiele fantastycznych relacji z doświadczeń graniczących ze śmiercią, w których czas ulega niemożliwemu zakrzywieniu, a umysł zalewany jest symboliczną treścią. Jest to spowodowane reakcją mózgu , który w przypadku bezpośredniej bliskości śmierci dokonuje nagłego wyrzutu olbrzymich ilości silnej substancji psychodelicznej – DMT. Ta sama substancja produkowana jest w mniejszych ilościach właśnie podczas snu i może stanowić chemiczny wyzwalacz kanałów łączących naszą fizyczną maszynę obliczeniową – mózg, z niematerialnym obszarem świadomości wszechświata.

<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>
