Powracając do głównego zagadnienia, to powyższa praktyka uważności zmieniona w trwały nawyk i wspomagana przez trening pamięci snów za pomocą sennika, powinna dać wyraźny efekt zwiększonej częstotliwości występowania świadomych snów. W końcu zarówno potrzeby fizjologiczne, jak i wszelkie stany emocjonalne przenikają do świata snów, a mając w reakcji na nie dobrze wyrobiony nawyk uświadamiania sobie natury chwili obecnej, połączony z próbą wciągnięcia powietrza przez zatkany nos, będzie rosło prawdopodobieństwo konstruktywnego wykorzystania tych powtarzających się okazji.
Samemu pamiętam, jak kiedyś natknąłem się na płonący budynek idąc przez miasto. Uznałem to za bardzo ciekawą okoliczność, a więc odruchowo spojrzałem na swoje dłonie. Długie palce falowały przenikając się nawzajem. Wciągnąłem bezproblemowo powietrze przez zatkany nos po czym uradowany wzbiłem się w powietrze i poleciałem daleko za miasto obserwować stada olbrzymich bizonów pasących się na równinach.
Świadome sny to jednak nie tylko zabawa, ale także ocean potencjalnych możliwości, które mogą znacząco wzbogacić nasze życie. Nasz mózg nie rozróżnia stanu śnienia od jawy, dlatego każda sprowokowana w śnie sytuacja może posłużyć za doskonały trening jej materialnego odpowiednika. Możemy udoskonalać techniki sportowe, walczyć z tremą występując przed wyśnionią publiką, próbować donośnego śpiewu, na który w fizycznym świecie nie mielibyśmy śmiałości, konfrontować się z problematycznymi osobami z naszej osobistej historii. W każdej z tych sytuacji będzie nam towarzyszyło z jednej strony uspokajające uczucie, że to tylko sen pozbawiony fizycznych konsekwencji, ale z drugiej realne emocjonalne pobudzenie adekwatne do sytuacji. Dzięki temu zmniejszy się nam poziom strachu przed nieznanym, kiedy będziemy stawać do tych samych wyzwań w fizycznej warstwie rzeczywistości. W końcu już kiedyś to robiliśmy.

<CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE>
