W Pewnym Sensie

Potęga świadomości

Byłem zbyt zszokowany, by z tym polemizować, więc posłusznie wycofałem się przemyśleć sytuację gdzieś indziej. Połączyłem kropki i nagle stało się zupełnie jasnym, że sześcioręka istota, którą nieopatrznie przygarnąłem pod własny dach nie jest zwyczajnym kotem. Była czymś złym, może demonem, intruzem z innego wymiaru, który wcale nie miał zamiaru się zadomowić, oswoić i bronić domowego miru. Nie miałem wątpliwości, że muszę jakoś pozbyć się niechcianego gościa. Zdenerwowany na własną nieopatrzność i nieostrożność, poprzez którą sprowadziłem zagrożenie na własną rodzinę, postanowiłem działać stanowczo i natychmiast. W złości wtargnąłem do pokoju zajmowanego przez nadnaturalnego okupanta i z zamiarem użycia brutalnej siły w razie takiej potrzeby, z zaciśniętymi pięściami zacząłem zbliżać się do wrogiego bytu, teraz wylegującego się na kanapie. Moją pewność siebie zachwiał jednak fakt, że z każdym kolejnym krokiem w jakiś magiczny sposób robiłem się coraz mniejszy i mniejszy tak, że gdy w końcu stanąłem przed kotem, ten jawił mi się jako monstrualnych rozmiarów bestia spoglądająca na mnie z równie olbrzymiej kanapy. Zostałem jedynie obdarzony pogardliwym uśmieszkiem, po czym musiałem wycofać się pokonany.  Na szczęście wracając moje rozmiary wróciły do normalności. 

Po tak jednoznacznej porażce byłem naprawdę przestraszony. Gorączkowo zacząłem analizować swoje położenie i zagrożenie, z którym przyszło mi się mierzyć. Niewątpliwie kot pochodził z jakiegoś innego świata, który rządził się odmiennymi regułami. Doszedłem do wniosku, że miałbym w bezpośrednim starciu jakiekolwiek szanse tylko wtedy, gdybym sam odkrył w sobie moc z innego wymiaru. Nagle zaświtała mi w głowie kusząca perspektywa. Czy to możliwe? Pełen nadziei i ekscytacji przystąpiłem do wykonania testu rzeczywistości. Zacisnąłem palcami nos i zaciągnąłem się powietrzem tak głęboko, jak to tylko możliwe.

TAK JEST! Zatkane dziurki nie stanowiły żadnej przeszkody i strumień świeżego powietrza wpadł prosto w moje rozszerzające się płuca. Oznaczało to niechybnie, że moje fizyczne ciało leży znieruchomiałe w fizycznym łóżku i żadne fizyczne palce nie zatykają mojego fizycznego nosa, więc fizyczna czynność, którą jest oddychanie mogła się bez problemów odbywać. Za to moja świadomość i projekcja własnego Ja musiały znajdować się w abstrakcyjnym, symbolicznym świecie snu, względem którego jak najbardziej byłem w tym momencie istotą z innego wymiaru. W końcu ten świat, przynajmniej w części, był zbudowany na moich wspomnieniach i skojarzeniach, co w teorii dawało mi dużo większą kontrolę nad nim, niż wcześniej, bez świadomości śnienia, mogłem przypuszczać. Nie ograniczały mnie w nim również fizyczne prawa materialnego planu egzystencji. 

Poczułem moc. W moim świecie, to ja jestem potęgą. Nabuzowany adrenaliną, bez cienia strachu ruszyłem z powrotem do pokoju okupowanego przez demona. Tym razem moje gabaryty nie uległy pomniejszeniu w miarę zbliżania się, więc stanąłem przed nim w pełnej krasie i tym razem to w jego oczach pojawił się strach. Zerwał się do pozycji stojącej i rozpostarł szeroko swoje trzy pary ramion. W tej pozycji okazał się być prawie tak duży jak ja. Nie było już odwrotu od konfrontacji. Jej przebieg jednak nie obył się bez zaskoczeń.

Jako przebudzony architekt własnych marzeń sennych spodziewałem się raczej, że kot po prostu zniknie, rozpłynie się w powietrzu pod naporem mojej świadomości. Prawdopodobnie jednak sam fakt, że uznałem realność przeciwnika na tyle, aby w ogóle podejmować z nim walkę, mimo że przecież już wiedziałem, że to tylko sen, sprawił, że nie poddał się tak łatwo. Wywiązała się regularna bójka, pięści poszły w ruch. Kot był silnym napastnikiem. Wrażenie otrzymywanych ciosów było boleśnie realistyczne, a towarzyszyło im postępujące fizyczne wyczerpanie, które na logikę nie powinno mieć miejsca. Na szczęście ostatecznie to ja okazałem się potężniejszym bytem i w finalnej scenie dosłownie rozerwałem przeciwnika na strzępy. Wyprostowałem się dumnie i wiedziałem już, że ten świadomy sen będzie najlepszym świadomym snem mojego dotychczasowego życia. Czułem potęgę świadomości. 



<CIĄG DALSZY NA KOLEJNEJ STRONIE>

Strony: 1 2 3 4 5


Opublikowano

w

,

przez