W Pewnym Sensie

Przekaźnictwo

Trzy kolejne albumy muzyczne zdążyły przelecieć zanim skończyłem. Spędziłem nad kartką ponad trzy godziny bez żadnej przerwy, nie przestając rysować ani na moment. Nie zastanawiałem się co rysuję. Widząc kolejne etapy powstawania pracy nie miałem pojęcia, co ona miałaby przedstawiać, ale wyglądało to tak, jakby moja ręka nie miała żadnych wątpliwości, jaki kształt w następnej kolejności odwzorować na kartce. W tym momencie mogłem być po prostu narzędziem w gestii sił działających głęboko poza moją świadomością. Rysunek skończył się swoistą kropką nad „i” postawioną w ostatnim niezarysowanym miejscu – lewym górnym rogu kartki. Było to ciekawe, gdyż zaczynałem rysować w dolnym prawym rogu i metodycznie zarysowywałem kolejne obszary w lewą stronę. Nastąpiło to także w idealnej synchronizacji z końcem słuchanego albumu, co tylko utwierdziło mnie, że mam do czynienia z dobrze przemyślanym aktem twórczym, tyle tylko że nie przeze mnie.

W końcu mogłem odłożyć ołówek, odetchnąć głęboko i przyjrzeć się dziełu. Dopiero w tym momencie mogłem w ogóle zacząć zastanawiać się nad doświadczonym zjawiskiem i jego niesamowitością. Lubiłem rysować, ale żadnych konkretnych umiejętności nie posiadam. Oczywiście przedstawiona praca nie jest jakimś technicznym arcydziełem, ale poziom jej skomplikowania, a przy tym spójności był dla mnie czymś nowym. Zwłaszcza, że po zapamiętałym, trzy godzinnym kreśleniu kształtów w stanie głębokiego transu spodziewałbym się raczej rozedrganego, niezrozumiałego bohomaza, a byłem w stanie przeprowadzić głęboką analizę i interpretację „własnego” dzieła i dojść do konkretów.

Praca przedstawia świadomość w momencie śmierci. Oddaje nieskończenie nabrzmiałą intensywność rozpadającej się woli przetrwania wraz z przylegającą do niej treścią życiowych doświadczeń. Wszystkie dziwne kształty, będące odciskami zewnętrznych bodźców pozostawionymi na tkaninie pamięci, przenikają się wzajemnie, puchną, krzyczą trawione przez anihilujący płomień. Formują twarz bestii, której jedno oko zbliża się ku eksplozji, a drugie zmieniło się w pędzący meteor. Z jednej paszczy wyłania się stężała z bólu, pomarszczona twarz, być może człowieka, który właśnie umiera. Z drugiej wywleka się olbrzymi, mięsisty język niczym trąba słonia, na końcu którego zakwita piękny kwiat. Z wewnątrz kielicha wyłania się idealna kula będąca cząstką wszechświadomości absolutu, która znajduje się w każdym organizmie żywym, jednocześnie stanowiąc bezpośredni portal do jej nieograniczonej całości, z której czerpiemy energię życiową i duchowe inspiracje. Myślę, że trans, którego doznałem połączył się właśnie z tą cząstką, która znajduje się głęboko w moim umyśle. Wreszcie ten kulisty kryształ emituje ostateczny błysk spopielający monstrualne wytwory cierpiącej woli przetrwania, która nie godzi się na własny koniec. Nie wszystko jednak ulega zniszczeniu. Pozostaje dusza człowieka – esencja jego wartości i prawdziwej wiedzy, którą udało mu się w życiu zgromadzić. Ta w pełnym spokoju wraca do źródła, aby je sobą wzbogacić. Możemy ją zobaczyć w lewym, górnym rogu.

oryginalny szkic
reprodukcja hd



KONIEC

Strony: 1 2


Opublikowano

w

przez